Hej, też pomyślałam, że tam mogłybyśmy się wybrać. To są tereny zalewowe, a więc błota pełno, tylko górek mało. Ale coś by się wymyśliło. Ceny przyzwoite. Zresztą takich miejsc jest więcej.
Co do odległości, nie jest wcale taka duża. W ekipie byli tym razem ludzie z Rzeszowa, Lublina i Warszawy. We Wrocławiu też mam znajomych z którymi jeździliśmy, i w wielu innych miastach i wsiach całej Polski. W lato sama jechałam do zachodniopomorskiego, chyba z 450km na linię startu.
Grupy off-roadowe są wszędzie, u Was na pewno też, chociaż nie wiem o żadnej konkretnej akurat z okolić Wrocławia. Inna sprawa, grupa, jaka grupa, co jeździ, jak jeździ i czym. Dlatego warto przejechać ileś set kilometrów aby być w tym a nie innym towarzystwie, warto też ze względu na odmienne uroki i specyfikę różnych terenów.
Cieszę się, że podoba Ci się mój styl. Tak jakoś jest, że są osoby, które bardzo lubią moje specyficzne poczucie humoru i takie, które nie lubią mnie czytać, twierdzą, że nie rozumieją co ja piszę. Miło mi, że bliżej Ci do pierwszych.
A skoro o pisaniu mowa, zapraszam też na bloga Asi i Piotra, którzy z nami byli. Tu jest relacja Asi z tego samego wyjazdu:
http://www.zapiskizdrogi.com/blog/2015/ ... a-wloczega" onclick="window.open(this.href);return false;
Szykuj się dziewczyno na wiosnę, szykuj
